poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Po długiej przerwie

Długo mnie nie było....i dużo się u nas działo. W styczniu przyszedł na świat Dawid, który zmienił nasz świat nie tyle swoim pojawieniem się, ile niespodzianką którą z sobą przyniósł. Pierwsze 4 tygodnie to była duża ilość wylanych łez, strachu i niedowierzania. Po tym czasie dostaliśmy potwierdzenie tego, czego ja nie chciałam do siebie dopuszczać, pomimo tego, że też to widziałam, a o czym lekarze wiedzieli od chwili urodzenia. Dawid urodził się z Zespołem Downa. Po wyjściu ze szpitala zaczęliśmy ten temat "oswajać" - dużo miłości, przytulania, rehabilitacje, konsultacje u specjalistów. Trochę długo to trwało, ale teraz po 6 miesiącach mogę Wam powiedzieć, że mam cudownego syna i nie syna z Zespołem Downa tylko cudnego synka, po prostu!!!! Oswoiłam tę wadę i walczymy o jak najlepsze życie dla Dawida.

Pomimo maleństwa staram się znaleźć też czas na dłubaninki - codziennie jeździmy na rehabilitacje, do tego mamy w domu energicznego 2,5latka który nie pozwala na "nudę", ale wieczorami gdy chłopaki śpią - piję pyszną herbatę i odpoczywam z drutami.
Po zakupie miecza syn zażyczył sobie hełm rycerza. Poszukałam, pooglądałam i jest.


włóczka: Medusa
szydełko: 2,5mm

Potem syn stwierdził, że Dawid też musi mieć hełm, ale jego zdaniem takie bobasy nie mogą być rycerzami więc wybór padł na żabę.


Podczas długich godzin spędzonych na korytarzu w szpitalu w Zabrzu nie próżnowałam, żeby zając czymś ręce - powstał kolorowy kocyk.

 Przydał się od pierwszych dni w domu.
włoczka: Jeans Yarn Art
druty: 3,5mm
zużycie: 450g
wymiary:130x100cm

Teraz zaczynam sezon sweterkowy, na pierwszy ogień poszedł szybki sweterek dla Dawida. Zainspirowany sweterkiem znalezionym na ravelry , robiony od dołu w sam raz na pochmurne dni. Młody zaakceptował - już pięknie wyssał rękawki.

Nie wygląda na niezadowolonego.
włóczka: Jeans Yarn Art
druty: 3,5mm
zużycie: 100g resztek

Od września starszy idzie do przedszkola, więc jemu sweterki przydadzą się bardzo. Dlatego zaczynamy od ambitnego projektu: Kubuś Puchatek.

piątek, 24 stycznia 2014

Małe projekty

Czas płynie, coraz bliżej do Wielkiego Finału, dolegliwości końca ciąży nie ułatwiają opieki nad zbuntowanym dwulatkiem. Dla Maleństwa wszystko już przygotowane - czekamy! Od tygodnia dopadł mnie zespół cieśni nadgarstka - nie ułatwia mi to dłubania - ręce puchną i drętwieją, a chciałabym się jeszcze "nacieszyć" drutami i szydełkiem zanim nie będzie już na to w ogóle czasu. Już tylko dokończę maleńkie projekty i pożegnam się "ze sprzętami" na kilka miesięcy.
Powstał Wąż Pasiasty - moja pierwsza, choć nie ostatnia maskotka. Robiony wg własnego pomysłu, tylko na podstawie znalezionych w necie zdjęć - wyszedł prawdziwy Boa - 160cm.


Wąż przypadł Małemu do gustu - było wiele pisków, uśmiechów i odkrycie, że wąż jest jak szalik.

włóczka: Medusa - 80%bawełna, 20%akryl
druty: 5mm, podwójna nitka

Z resztek Jeans Yarn Art powstały poduszki do pokoju Małego - do tej pory w ogóle nie przebywał w tym pokoju, ale od pewnego czasu coraz częściej się tam bawimy, więc czas zacząć go urządzać. Nie będzie to pokój w stonowanych kolorach, nie będzie też kolorystycznej monotonii - stawiam na kolory!! Pokój dwulatka musi być kolorowy i radosny. Zaczęłam od kolorowych dodatków.


Wzór to granny square pillow, kolory dobierane przypadkowo, ale takie właśnie miały być.

czwartek, 12 grudnia 2013

Czapkowo

Okres zimowy więc i sezon czapkowy.
Parę dni temu Mały w ubrankach dla bobasa, które zaczęłam przygotowywać, znalazł czapeczkę mikołaja, którą zrobiłam mu na jego pierwsze Święta z nami. Z wielkim zaangażowaniem próbował założyć tę maleńką czapeczkę na swój już zdecydowanie duży łebek. Nie potrafił pojąć, że ta na niego nie pasuje, więc mama drutująca złapała włóczkę i machnęłam czapkę Mikołaja już we właściwym rozmiarze. Żeby nadawała się na wietrzne, zimowe dni podszyłam czapkę białym polarem - dziecię zachwycone, a ja wiem, że z chęcią będzie nosił zimą czapkę.


Udało się zrobić zdjęcie na Małym łebku - Młody jest na ogół niechętny do pozowania.



Powstała też czapka misiowa, która już od kilku dni służy Małemu i stała się jego ulubioną - zdarzały się dni, że po powrocie do domu nie było mowy o jej rozebraniu. Czapka ma to co ja w czapkach lubię najbardziej - nauszniki na mroźne dni - idealnie zakrywają policzki.



Machnęłam też prostą czapkę z założenia na "cieplejsze, zimowe dni" - podszyta dużo cieńszym materiałem. Oczywiście z nausznikami.


Czapka z chwościkami, żeby odpocząć od pomponów.


Wszystkie czapki z Czterdziestki, zrobione podwójną nitką na drutach 5mm.

środa, 11 grudnia 2013

Christmas time

Na większości blogów już piękne dekoracje świąteczne, więc i ja pokażę moje pierwsze przygotowania. Może w końcu czarne chmury odpłyną znad mojej głowy - świąteczny czas z pewnością im w tym pomoże.

Tutaj pokazywałam wam szydełkowe udziergi i teraz w końcu znalazłam chwilę czasu i motywację, żeby zblokować i wykończyć tę moją dłubaninę.   
Choinkowy filet stał się częścią większego projektu - połączenie szydełka i maszyny. 




Spodobało mi się to szycie, oj spodobało!! I nawet ściegi coraz równiejsze zaczynają wychodzić spod moich rąk.

A zazdroska zimowa w końcu zawisła w łazienkowym okienku - okazała się za wąska, więc dorobiłam po 3 rzędy wykończenia z każdej strony i teraz pasuje idealnie. Powstaje już druga taka sama do drugiego małego okienka z pomieszczenia obok.


środa, 27 listopada 2013

Przygotowania czas zacząć

Tak jak w temacie, jednak nie chodzi o przygotowania do Świąt jak na większości blogów, tylko u mnie zaczynają się przygotowania na przyjęcie maleńkiego człowieka. Nie przygotowuję całego pokoju dziecięcego, gdyż jestem typem matki-kwoki - nie wyobrażam sobie, że dzieciątko w nocy płacze, a ja go w sypialni obok nie słyszę. Jako typowa matka-kwoka preferuję spanie w jednym pokoju z maleństwem. Swoją drogą jak na razie nasza sypialnia małżeńska jest raczej sypialnią rodzinną, bo Mały śpi wprawdzie już w dużym łóżku (łóżeczko zostało oficjalnie oddane braciszkowi), ale wciąż w naszej sypialni. Na szczęście sypialnię mamy dużą - spokojnie się pomieścimy w czwórkę :)

Odnośnie przygotowań - mało rzeczy będziemy kupować, w sumie to wszystko jest, więc tym razem mogę poszaleć z dopieszczaniem szczegółów. Łóżeczko oczywiście po starszym bracie, ale już "wyposażenie" łóżeczka będzie nowe i dopieszczone. Powstał już przybornik wg własnego projektu i własnych spostrzeżeń po przygodach z Małym - wszystko do pielęgnacji musi być pod ręką, zwłaszcza gdy malec zacznie sięgać po wszystko rączkami nawet krem na odparzenia staje się "śmiercionośną bronią".


Powstaje jeszcze falbanka na łóżeczko - nie znoszę przeszywania kilometrów materiału - na maszynie 7 metrów materiału do podwinięcia i do zszycia tunelu na gumkę!!! 


Będzie jeszcze ochraniacz - pokażę wszytko w następnych postach w pełnej krasie.

piątek, 8 listopada 2013

Moje dziecię ma kuzynkę przedszkolaka, która posiada największy obiekt jego westchnień PLECAK!!! Codziennie po przedszkolu kuzynka przychodzi do babci i Mały tylko czeka, żeby choć na chwilę porwać jej plecak. 
Po kolejnej prośbie "mamo, kup mi plecak" poszperałam w necie i znalazłszy szczegółową instrukcję jak to zrobić, wykopałam z szafy starą sztruksową spódnicę, staremu miśkowi wydziergałam zimowe odzienie i........... powstał plecak. 


Dziecię zachwycone plecakiem oświadczyło, że idzie do przedszkola i nie słuchało tłumaczeń, że musi poczekać jeszcze rok.


Biegiem do babci pochwalić się plecakiem.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Mała pamoc

Po wielkim sukcesie akcji wysyłania kartek urodzinowych do małej Oliwii, o której dowiedziałam się na jednym z blogów, a w której mam maleńki udział, postanowiłam przyłączyć się do nowej akcji.

Muszę tylko przegrzebać zapasy włóczki - mam pełno maleńkich motków, na które nie mam pomysłu lub ilość włóczki jest niewystarczająca na większy projekt. Moja dłubanina może się komuś bardzo przydać i sprawić choć trochę radości w świąteczny czas. Zachęcam do pomocy.

W ostatnim czasie skupiłam się na zakańczaniu projektów. Kilka lat temu dostałam od teściowej olbrzymie motki wełny, która pochodziła jeszcze z jej własnej hodowli owiec. Nie miałam na nią żadnego pomysłu, aż w końcu wykorzystałam oranżadki Kool-Aid, które dostałam jakiś czas od przyjaciela z US właśnie z myślą o farbowaniu. Znalazłam instrukcję tutaj. Efekt trochę mnie rozczarował - spodziewałam się ciemniejszego zielonego, ale po nabraniu oczek na druty kolory nie okazały się wcale takie złe.
Wełna jest bardzo surowa i niestety gryzie, ale przynajmniej będzie grzała, a o to przecież chodzi przy otulaczach.

Do tego dokończyłam projekt, który przeleżał w szafie dwa lata - zaczęłam przerabiać oczka będąc w poprzedniej ciąży. Teraz okazało się, że potrzebuję coś ciepłego na zimowe dni, gdy obwód mojego pasa osiągnie swoje apogeum - u mnie w szafie brak swetrów oversize. Tak powstała kamizelka/sukienka w sam raz na zbliżające się zimowe dni.  
Moje krągłości są coraz trudniejsze do ukrycia.
Włóczka: Czterdziestka, podwójna nitka
Druty: 6,0mm
Zużycie: 450g  

piątek, 25 października 2013

Domowo

Z racji tego, że pół dnia spędzam w pozycji leżącej, żeby maleństwo nie przyszło za szybko na ten świat, zdecydowanie łatwiej robi mi się małe projekty, które można dziergać w tej właśnie pozycji. Dlatego też projekty odzieżowe poszły w kąt i zajmuję ręce szydełkiem. 

Z resztek kordonka wygrzebanego z zapasów powstaje serwetka - już taka lekko "świąteczna", bo czerwona, będzie jako dodatek do prezentu dla babci, która jak większość jej pokolenia uwielbia takie dodatki. Brakuje jeszcze pół okrążenia no i blokowania. 


Skończyłam też zimową zazdroskę do łazienki - muszę jeszcze dorobić jedną taką samą do drugiego okienka, które sąsiaduje z łazienkowym. Zazdroska poczeka jeszcze na blokowanie, bo z jej powieszeniem w oknie poczekam jednak do pierwszych opadów śniegu, żeby nie ściągnąć do nas śniegu. Taka piękna jesień za oknem, szkoda by było już się z nią pożegnać.


Jest też motyw "świąteczny" - to jest część większego projektu. Jestem w trakcie szycia zazdroski i lambrekinu do kuchni w kolorach iście świątecznych czyli czerwono-białych.



Żeby jednak druty się na mnie nie obraziły, że tak długo w kącie bezużytecznie siedzą, postanowiłam spróbować moich sił w robieniu serwetek na drutach właśnie. Znalazłam schemat i jasne wytłumaczenie na tym blogu u Violetty - mam za sobą 1/3 robótki, a na drutach już 250 oczek. Według Violetty obrus ma mieć około 120cm, choć ja robię z nietypowego materiału - ze stosunkowo grubej Glorii, więc może się okazać, że wyjdzie mi jeszcze większy. Porobimy, zobaczymy.


Teraz czeka mnie zbiorowe blokowanie moich udziergów, ale do tego nigdy nie zabieram się z zapałem, więc może jeszcze trochę z tym poczekam.

czwartek, 10 października 2013

Sweterkowo

Powstał kolejny sweterek dla Maleńkiego. Teraz gdy mam dużo czasu moje projekty w końcu mogą się doczekać realizacji.

Włóczka: Jeans Yarn Art
Druty:3,5mm
Zużycie: 3 motki

Dopiero teraz na zdjęciach widzę, że mógłby być trochę mniejszy, ale przynajmniej będzie jak znalazł na wiosnę. Wyszedł trochę za szeroki w ramionach - oczywiście mierzenie w trakcie roboty na małym człowieku jest mało realne - nie usiedzi ani nie ustoi ani chwili w miejscu.
Większy dekolt będzie idealny pod koszulę wizytową - to ma być sweterek wizytowy - taka mała wersja męskiego swetra.

wtorek, 8 października 2013

Kolejne dni płyną - jesień jest już widoczna na każdym kroku. Dlatego złapałam za druty i powstały jesienne czapeczki - wykańczałam resztki Jeans Yarn Art. Po ostatnich projektach mam ich wciąż jeszcze duże zasoby, więc jeszcze się z nią nie żegnam, zresztą jest to ostatnio moja ulubiona włóczka.
Jedna z czapeczek prezentowana dumnie przez Maleńkiego - przy okazji pięknie demonstruje brud na swoich rękawiczkach.


Technika odejmowania oczek znaleziona przez przypadek bardzo mi się spodobała - czapka tylko na tym zyskuje. 
Czapeczki powstały 3, ale z racji ich dużej eksploatacji niestety jedna z nich znacząco się naciągnęła - pomimo tego, że ściągacz był przerabiany na drutach 3mm a reszta na 3,5mm nie przylega już tak ładnie. Na czyimś blogu widziałam taką nitkę żyłkę którą wrabia się wraz z włóczką i która ma zapobiegać rozciąganiom - muszę jej poszukać w sklepach.

Powstały też moje pierwsze skarpetki - korzystałam wiernie z techniki znalezionej na youtube. Jestem zadowolona z efektu - wszystko wskazuje na to, że są wygodne, bo Maleńki ich nie zdejmuje, co często mu się zdarza gdy coś mu nie pasuje. Nie chciałam, żeby były bardzo grube, tylko będą raczej wykorzystywane jako kapcie do biegania po domu, dlatego wybór znowu padł na Jeans Yarn Art. 
 Tu zdecydowanie bardziej rzeczywiste kolory.