wtorek, 16 września 2014

Kubusiowo

W ostatnim miesiącu niestety dużo się działo - zostałam uziemiona - przydarzyła się kontuzja kolana. Jestem już po artroskopii kolana, ale czeka mnie jeszcze przed Świętami rekonstrukcja więzadła. Cóż, los nas nie oszczędza, ale nie ma co narzekać, trzeba się z nim brać za bary.

Drutowo staram się nie próżnować, bo są nowe potrzeby - starszy Syn poszedł dzielnie do przedszkola więc będzie potrzeba sweterka. Syn jest fanem Kubusia Puchatka, więc poszperałam w necie i jest sweterek z Kubusiem. Przy okazji postanowiłam nauczyć się czegoś nowego i popełniłam pierwszy rękawy wrabiane. Zawsze wydawało mi się to niezmiernie trudne, ale dzięki tutorialom na youtube udało się.
Pierwszy raz robiłam z Dory, ale dla maluchów, które i tak szybko wyrastają z odzieży więc myślę, że nie zdąży się jakoś strasznie zmechacić.


Włoczka: Dora
Druty: 3,5 i 3,0 mm
Zużycie: 190g

Leżąc w szpitalu żeby zająć czymś ręce powstała kamizelka, która była robiona na oko, ze względu na brak modela. Wyszła trochę za obszerna, ale tym sposobem, może uda się w niej chodzić więcej niż jeden sezon. Musiała być taka prosta, żeby dało się ją przerabiać na pół leżąco. Więc jest, jak stwierdził syn taka "pszczółkowa".


Włóczka: Dora
Druty: 3,5 i 3,0 mm
Zużycie: 130g

Dawid rośnie pięknie, codziennie pięknie ćwiczy na rehabilitacji, niestety ze względu na moją kontuzję wszystko się skomplikowało, ale są na szczęście kochani teściowie, który pomagają nam w przemieszczaniu się. Dawid nauczył się już siedzieć w podparciu, więc myślę, że koło pierwszych urodzin nauczymy się już siedzieć - trzymajcie za nas kciuki. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Po długiej przerwie

Długo mnie nie było....i dużo się u nas działo. W styczniu przyszedł na świat Dawid, który zmienił nasz świat nie tyle swoim pojawieniem się, ile niespodzianką którą z sobą przyniósł. Pierwsze 4 tygodnie to była duża ilość wylanych łez, strachu i niedowierzania. Po tym czasie dostaliśmy potwierdzenie tego, czego ja nie chciałam do siebie dopuszczać, pomimo tego, że też to widziałam, a o czym lekarze wiedzieli od chwili urodzenia. Dawid urodził się z Zespołem Downa. Po wyjściu ze szpitala zaczęliśmy ten temat "oswajać" - dużo miłości, przytulania, rehabilitacje, konsultacje u specjalistów. Trochę długo to trwało, ale teraz po 6 miesiącach mogę Wam powiedzieć, że mam cudownego syna i nie syna z Zespołem Downa tylko cudnego synka, po prostu!!!! Oswoiłam tę wadę i walczymy o jak najlepsze życie dla Dawida.

Pomimo maleństwa staram się znaleźć też czas na dłubaninki - codziennie jeździmy na rehabilitacje, do tego mamy w domu energicznego 2,5latka który nie pozwala na "nudę", ale wieczorami gdy chłopaki śpią - piję pyszną herbatę i odpoczywam z drutami.
Po zakupie miecza syn zażyczył sobie hełm rycerza. Poszukałam, pooglądałam i jest.


włóczka: Medusa
szydełko: 2,5mm

Potem syn stwierdził, że Dawid też musi mieć hełm, ale jego zdaniem takie bobasy nie mogą być rycerzami więc wybór padł na żabę.


Podczas długich godzin spędzonych na korytarzu w szpitalu w Zabrzu nie próżnowałam, żeby zając czymś ręce - powstał kolorowy kocyk.

 Przydał się od pierwszych dni w domu.
włoczka: Jeans Yarn Art
druty: 3,5mm
zużycie: 450g
wymiary:130x100cm

Teraz zaczynam sezon sweterkowy, na pierwszy ogień poszedł szybki sweterek dla Dawida. Zainspirowany sweterkiem znalezionym na ravelry , robiony od dołu w sam raz na pochmurne dni. Młody zaakceptował - już pięknie wyssał rękawki.

Nie wygląda na niezadowolonego.
włóczka: Jeans Yarn Art
druty: 3,5mm
zużycie: 100g resztek

Od września starszy idzie do przedszkola, więc jemu sweterki przydadzą się bardzo. Dlatego zaczynamy od ambitnego projektu: Kubuś Puchatek.

piątek, 24 stycznia 2014

Małe projekty

Czas płynie, coraz bliżej do Wielkiego Finału, dolegliwości końca ciąży nie ułatwiają opieki nad zbuntowanym dwulatkiem. Dla Maleństwa wszystko już przygotowane - czekamy! Od tygodnia dopadł mnie zespół cieśni nadgarstka - nie ułatwia mi to dłubania - ręce puchną i drętwieją, a chciałabym się jeszcze "nacieszyć" drutami i szydełkiem zanim nie będzie już na to w ogóle czasu. Już tylko dokończę maleńkie projekty i pożegnam się "ze sprzętami" na kilka miesięcy.
Powstał Wąż Pasiasty - moja pierwsza, choć nie ostatnia maskotka. Robiony wg własnego pomysłu, tylko na podstawie znalezionych w necie zdjęć - wyszedł prawdziwy Boa - 160cm.


Wąż przypadł Małemu do gustu - było wiele pisków, uśmiechów i odkrycie, że wąż jest jak szalik.

włóczka: Medusa - 80%bawełna, 20%akryl
druty: 5mm, podwójna nitka

Z resztek Jeans Yarn Art powstały poduszki do pokoju Małego - do tej pory w ogóle nie przebywał w tym pokoju, ale od pewnego czasu coraz częściej się tam bawimy, więc czas zacząć go urządzać. Nie będzie to pokój w stonowanych kolorach, nie będzie też kolorystycznej monotonii - stawiam na kolory!! Pokój dwulatka musi być kolorowy i radosny. Zaczęłam od kolorowych dodatków.


Wzór to granny square pillow, kolory dobierane przypadkowo, ale takie właśnie miały być.

czwartek, 12 grudnia 2013

Czapkowo

Okres zimowy więc i sezon czapkowy.
Parę dni temu Mały w ubrankach dla bobasa, które zaczęłam przygotowywać, znalazł czapeczkę mikołaja, którą zrobiłam mu na jego pierwsze Święta z nami. Z wielkim zaangażowaniem próbował założyć tę maleńką czapeczkę na swój już zdecydowanie duży łebek. Nie potrafił pojąć, że ta na niego nie pasuje, więc mama drutująca złapała włóczkę i machnęłam czapkę Mikołaja już we właściwym rozmiarze. Żeby nadawała się na wietrzne, zimowe dni podszyłam czapkę białym polarem - dziecię zachwycone, a ja wiem, że z chęcią będzie nosił zimą czapkę.


Udało się zrobić zdjęcie na Małym łebku - Młody jest na ogół niechętny do pozowania.



Powstała też czapka misiowa, która już od kilku dni służy Małemu i stała się jego ulubioną - zdarzały się dni, że po powrocie do domu nie było mowy o jej rozebraniu. Czapka ma to co ja w czapkach lubię najbardziej - nauszniki na mroźne dni - idealnie zakrywają policzki.



Machnęłam też prostą czapkę z założenia na "cieplejsze, zimowe dni" - podszyta dużo cieńszym materiałem. Oczywiście z nausznikami.


Czapka z chwościkami, żeby odpocząć od pomponów.


Wszystkie czapki z Czterdziestki, zrobione podwójną nitką na drutach 5mm.

środa, 11 grudnia 2013

Christmas time

Na większości blogów już piękne dekoracje świąteczne, więc i ja pokażę moje pierwsze przygotowania. Może w końcu czarne chmury odpłyną znad mojej głowy - świąteczny czas z pewnością im w tym pomoże.

Tutaj pokazywałam wam szydełkowe udziergi i teraz w końcu znalazłam chwilę czasu i motywację, żeby zblokować i wykończyć tę moją dłubaninę.   
Choinkowy filet stał się częścią większego projektu - połączenie szydełka i maszyny. 




Spodobało mi się to szycie, oj spodobało!! I nawet ściegi coraz równiejsze zaczynają wychodzić spod moich rąk.

A zazdroska zimowa w końcu zawisła w łazienkowym okienku - okazała się za wąska, więc dorobiłam po 3 rzędy wykończenia z każdej strony i teraz pasuje idealnie. Powstaje już druga taka sama do drugiego małego okienka z pomieszczenia obok.


środa, 27 listopada 2013

Przygotowania czas zacząć

Tak jak w temacie, jednak nie chodzi o przygotowania do Świąt jak na większości blogów, tylko u mnie zaczynają się przygotowania na przyjęcie maleńkiego człowieka. Nie przygotowuję całego pokoju dziecięcego, gdyż jestem typem matki-kwoki - nie wyobrażam sobie, że dzieciątko w nocy płacze, a ja go w sypialni obok nie słyszę. Jako typowa matka-kwoka preferuję spanie w jednym pokoju z maleństwem. Swoją drogą jak na razie nasza sypialnia małżeńska jest raczej sypialnią rodzinną, bo Mały śpi wprawdzie już w dużym łóżku (łóżeczko zostało oficjalnie oddane braciszkowi), ale wciąż w naszej sypialni. Na szczęście sypialnię mamy dużą - spokojnie się pomieścimy w czwórkę :)

Odnośnie przygotowań - mało rzeczy będziemy kupować, w sumie to wszystko jest, więc tym razem mogę poszaleć z dopieszczaniem szczegółów. Łóżeczko oczywiście po starszym bracie, ale już "wyposażenie" łóżeczka będzie nowe i dopieszczone. Powstał już przybornik wg własnego projektu i własnych spostrzeżeń po przygodach z Małym - wszystko do pielęgnacji musi być pod ręką, zwłaszcza gdy malec zacznie sięgać po wszystko rączkami nawet krem na odparzenia staje się "śmiercionośną bronią".


Powstaje jeszcze falbanka na łóżeczko - nie znoszę przeszywania kilometrów materiału - na maszynie 7 metrów materiału do podwinięcia i do zszycia tunelu na gumkę!!! 


Będzie jeszcze ochraniacz - pokażę wszytko w następnych postach w pełnej krasie.

piątek, 8 listopada 2013

Moje dziecię ma kuzynkę przedszkolaka, która posiada największy obiekt jego westchnień PLECAK!!! Codziennie po przedszkolu kuzynka przychodzi do babci i Mały tylko czeka, żeby choć na chwilę porwać jej plecak. 
Po kolejnej prośbie "mamo, kup mi plecak" poszperałam w necie i znalazłszy szczegółową instrukcję jak to zrobić, wykopałam z szafy starą sztruksową spódnicę, staremu miśkowi wydziergałam zimowe odzienie i........... powstał plecak. 


Dziecię zachwycone plecakiem oświadczyło, że idzie do przedszkola i nie słuchało tłumaczeń, że musi poczekać jeszcze rok.


Biegiem do babci pochwalić się plecakiem.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Mała pamoc

Po wielkim sukcesie akcji wysyłania kartek urodzinowych do małej Oliwii, o której dowiedziałam się na jednym z blogów, a w której mam maleńki udział, postanowiłam przyłączyć się do nowej akcji.

Muszę tylko przegrzebać zapasy włóczki - mam pełno maleńkich motków, na które nie mam pomysłu lub ilość włóczki jest niewystarczająca na większy projekt. Moja dłubanina może się komuś bardzo przydać i sprawić choć trochę radości w świąteczny czas. Zachęcam do pomocy.

W ostatnim czasie skupiłam się na zakańczaniu projektów. Kilka lat temu dostałam od teściowej olbrzymie motki wełny, która pochodziła jeszcze z jej własnej hodowli owiec. Nie miałam na nią żadnego pomysłu, aż w końcu wykorzystałam oranżadki Kool-Aid, które dostałam jakiś czas od przyjaciela z US właśnie z myślą o farbowaniu. Znalazłam instrukcję tutaj. Efekt trochę mnie rozczarował - spodziewałam się ciemniejszego zielonego, ale po nabraniu oczek na druty kolory nie okazały się wcale takie złe.
Wełna jest bardzo surowa i niestety gryzie, ale przynajmniej będzie grzała, a o to przecież chodzi przy otulaczach.

Do tego dokończyłam projekt, który przeleżał w szafie dwa lata - zaczęłam przerabiać oczka będąc w poprzedniej ciąży. Teraz okazało się, że potrzebuję coś ciepłego na zimowe dni, gdy obwód mojego pasa osiągnie swoje apogeum - u mnie w szafie brak swetrów oversize. Tak powstała kamizelka/sukienka w sam raz na zbliżające się zimowe dni.  
Moje krągłości są coraz trudniejsze do ukrycia.
Włóczka: Czterdziestka, podwójna nitka
Druty: 6,0mm
Zużycie: 450g  

piątek, 25 października 2013

Domowo

Z racji tego, że pół dnia spędzam w pozycji leżącej, żeby maleństwo nie przyszło za szybko na ten świat, zdecydowanie łatwiej robi mi się małe projekty, które można dziergać w tej właśnie pozycji. Dlatego też projekty odzieżowe poszły w kąt i zajmuję ręce szydełkiem. 

Z resztek kordonka wygrzebanego z zapasów powstaje serwetka - już taka lekko "świąteczna", bo czerwona, będzie jako dodatek do prezentu dla babci, która jak większość jej pokolenia uwielbia takie dodatki. Brakuje jeszcze pół okrążenia no i blokowania. 


Skończyłam też zimową zazdroskę do łazienki - muszę jeszcze dorobić jedną taką samą do drugiego okienka, które sąsiaduje z łazienkowym. Zazdroska poczeka jeszcze na blokowanie, bo z jej powieszeniem w oknie poczekam jednak do pierwszych opadów śniegu, żeby nie ściągnąć do nas śniegu. Taka piękna jesień za oknem, szkoda by było już się z nią pożegnać.


Jest też motyw "świąteczny" - to jest część większego projektu. Jestem w trakcie szycia zazdroski i lambrekinu do kuchni w kolorach iście świątecznych czyli czerwono-białych.



Żeby jednak druty się na mnie nie obraziły, że tak długo w kącie bezużytecznie siedzą, postanowiłam spróbować moich sił w robieniu serwetek na drutach właśnie. Znalazłam schemat i jasne wytłumaczenie na tym blogu u Violetty - mam za sobą 1/3 robótki, a na drutach już 250 oczek. Według Violetty obrus ma mieć około 120cm, choć ja robię z nietypowego materiału - ze stosunkowo grubej Glorii, więc może się okazać, że wyjdzie mi jeszcze większy. Porobimy, zobaczymy.


Teraz czeka mnie zbiorowe blokowanie moich udziergów, ale do tego nigdy nie zabieram się z zapałem, więc może jeszcze trochę z tym poczekam.

czwartek, 10 października 2013

Sweterkowo

Powstał kolejny sweterek dla Maleńkiego. Teraz gdy mam dużo czasu moje projekty w końcu mogą się doczekać realizacji.

Włóczka: Jeans Yarn Art
Druty:3,5mm
Zużycie: 3 motki

Dopiero teraz na zdjęciach widzę, że mógłby być trochę mniejszy, ale przynajmniej będzie jak znalazł na wiosnę. Wyszedł trochę za szeroki w ramionach - oczywiście mierzenie w trakcie roboty na małym człowieku jest mało realne - nie usiedzi ani nie ustoi ani chwili w miejscu.
Większy dekolt będzie idealny pod koszulę wizytową - to ma być sweterek wizytowy - taka mała wersja męskiego swetra.