niedziela, 17 lipca 2011

Aktywny odpoczynek

Mój M. zabrał mnie dziś na wycieczkę w góry - niestety zbyt często nam się to nie zdarza - różnica między nami polega na tym, że ja jestem od dzieciństwa przyzwyczajona do aktywnego odpoczynku - z rodzicami bardzo często wyjeżdżaliśmy na wycieczki w góry.
M. natomiast nie umie odpoczywać, nigdy się tego nie nauczył - jego rodzice nigdy nigdzie nie jeździli - cały wolny czas spędzali w domu.  
Ale raz na jakiś czas udaje mi się go wyciągnąć na aktywny odpoczynek - tym razem sam zaproponował wyjazd - wie, że potrzebuję ruchu i tęsknię za górami. Więc pojechaliśmy do Ustronia, wjechaliśmy na Czantorię kolejką linową, potem weszliśmy na Wielką Czantorię, zaliczyliśmy taras widokowy a potem zeszliśmy do Ustronia.
Pogoda bardzo nam dopisała - w sam raz na górską wycieczkę - słoneczko grzało porządnie, ale na szczęście wiał bardzo przyjemny wiatr, który znacząco uprzyjemniał wędrówkę. Ludzi oczywiście mnóstwo, coś jak na drodze na Morskie Oko, niestety ciężko mojego M. przekonać do wspinaczek na góry gdzie nie można przynajmniej częściowo wjechać kolejką lub samochodem (ale do tego też go z czasem przekonamy).
Uwielbiam takie wycieczki - przyroda, cudowne widoczki, chciałoby się rzec "cisz i spokój", niestety nie na tak uczęszczanym szlaku ale i tak było bardzo przyjemnie spędzony dzień. Chociaż przyznam szczerze, że przeraża mnie widok niektórych "turystów" na takich szlakach - panie w klapeczkach na obcasiku, w eleganckich sandałkach na cieniutkich paseczkach.  Przecież to w końcu szlak turystyczny, oki - 80% drogi pokonuje się kolejką, ale powyżej górnej stacji kolejki do szczytu jest jeszcze 30min drogi po nierównym terenie, usuwających się spod stóp kamieniach. Przepraszam, ale dla mnie to jest zero wyobraźni - w eleganckich sukienkach i w eleganckich sandałkach zapraszam na deptak w Wiśle. Nic mnie tak nie denerwuje jak taki widok, dla mnie to jest brak pokory przed naturą, potem źle się postawi stopę, skręci kostkę i dzwoni po GOPR. Wiem, że przesadzam, ale......

Widok z Wielkiej Czantorii na Równicę w Ustroniu - tam byliśmy wiosną, polecam dla zmotoryzowanych niemogących lub nielubiących się wspinać.

Potem poszliśmy do Sokolarni i miejsca gdzie leczy się znalezione ranne ptaki drapieżne (koło górnej stacji kolejki) za drobną opłatą która wspomaga ich działalność można pooglądać z bliska piękne ptaki. Część z nich lata nade mną "na co dzień" ale widzę je tylko rozpostarte w locie, z daleka. Jeszcze nigdy nie widziałam ich aż z tak bliska.
Śliczna pustułka
 Raróg
Orzeł bielik na rehabilitacji
I moja ulubienica - śliczna mała sowa włochatka - śliczny mały ptaszek, nie wiem co mnie w niej urzekło, ale tak jakoś cudacznie kręciła główką.
 Bardzo miły dzień - polecam okolice Ustronia, Wisły, Koniakowa - dużo miłych szlaków dla początkujących.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz